Paweł Poncyliusz w dzisiejszym starciu z członkami młodzieżówek partyjnych wypadł gorzej niż blado. Nie odpowiedział na praktycznie żadne pytanie, a wbrew swojej początkowej deklaracji o tym, że o zerwaniu z PiS powiedział już wszystko ciągle wracał do tematu.

Naciskany przez reprezentanta, po wymianie wzajemnych drobnych złośliwości, PiS nie zajął jednoznacznego stanowiska w sprawie gospodarki, wybronił się z głową, ale widać było, że pod presją. Młoda dama z lewicy zadała pytanie o jego stosunek do in vitro, a zaczął opowiadać o swojej rodzinie. Aż dziw, że przedstawiciele PO się nie uśmiechnęli na to w jakim stopniu Poncyliusz upodobnił się do Bronisława Komorowskiego (wszyscy pamiętamy, jak podczas debaty prezydenckiej nieustannie przypominał, powiedzmy, o swojej jurności).
 
Kilkukrotnie zaprzeczył sam sobie, chociażby tak, jak wspomniałem już na początku notki. Potem najpierw przyznał, że Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak są lewicujące, a jedna z nich to ewidentna etatystka, by za chwilę rzucić, że ich ugrupowanie ma charakter centroprawicowy.
 
Aż się dziwie swoją drogą, dlaczego nikt nie zapytał dlaczego PJN wciąż jest tylko... stowarzyszeniem, a nie partią. Czyżby jego członkowie zostawiali sobie furtkę, żeby na wszelki wypadek przeskoczyć tuż przed wyborami parlamentarnymi do Platformy Obywatelskiej?
 
Szczerze mówiąc nabieram, co raz większego dystansu, choć miałego go od początku, do projektu firmowanego nazwiskami ,,gwiazd" kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego. Żeby zrobić różnicę na polskiej scenie politycznej, wyrwać ją z klinczu, trzeba było uderzyć z zaskoczenia, ale w sposób doskonale zorganizowany, wykorzystując zainteresowanie medialne to legislacyjnego i merytorycznego uderzenia, wyprowadzjąc ZARÓWNO Z JEDNEJ, JAK I DRUGIEJ STRONY wielu posłów. A tu mamy jedynie do czynienia z rozpaczliwą walką o stołki.
 
Taka krótka refleksja tym razem, przepraszam też za naszą niewielką aktywność z Fawksem, ale mamy nawał roboty. A kto chce może nas zobaczyć na pewnej konferencji w Warszawie...
 

Guy