Polska i Ameryka to dwa bratnie kraje. My w listopadzie mamy swoje wybory samorządowe, które są próbą nastrojów przez walką o miejsca w parlamencie, a Amerykanie mają mid-term elections, które spełniają mniej więcej tę samą rolę i stanowią ważny sygnał dla prezydenta, co do odbioru jego polityki. 

W tym roku demokraci dostali żółtą kartkę, ale nie tylko oni – oberwało się też starym wygom republikańskim, czyli generalnie estabilishmentowi. Czyżby więc jesusland, zwany inaczej midwestem, kraina amerykańskich wieśniaków (rednecków – czerwonych karków spalonych słońcem) rozciągnął się na cały kraj?
 
Wielka zasługa w tym Sary Palin, którą niektórzy komentatorzy mają jeszcze czelność niedoceniać. Wystarczy powiedzieć, że jej poparcie dla danego polityka w paru przypadkach spowodowało odwrócenie sondaży w przeciągu paru godzin o kilkadziesiąt procent. A od czego uzależniała swoje poparcie dla danej osoby Palin? Od tego, czy ktoś cieszy się rekomendacją Tea Party.
 
Tea Party to wolnorynkowy ruch o charakterze republikańskim (w sensie stricte zza oceanu – czyli powrotu do korzeni rewolucji i myśli ojców założycieli), za którego sznurki pociąga właśnie Sarah Palin. Oczywiście ruch nie jest, z tego, co wiem, jej pomysłem, ale kobieta wyczuła dobrze społeczne nastroje (podobnie, jak zrobiła to w 2008 roku nabijając sporo głosów McCainowi) i używa ich teraz do tego, co starzy republikanie nazwali wczoraj: wewnątrzpartyjnym zamachem stanu.
 
Wiele razy mówiliśmy już z Fawksem, jak się robi politykę we własnym ugrupowaniu – poprzez granie frakcjami. Zobaczcie, jakie ewolucje ideowe przeszła chociażby w ostatnich 50 latach Partia Konserwatywna z Wielkiej Brytanii – od socjal-konserwatystów przez taczerystów po ... to się okaże po co. Dlatego każdy kto biadoli o trzeciej sile, która mogłaby przełamać w Polsce impas powinien postukać się w czoło, co pokazał przykład Palikota. Odwrócenie stosunku sił może nastąpić tylko na fali wewnętrznej zmiany w PiS. Korwin ze swoją kanapą może się objąć z drugim Januszem w uścisku politycznej niemocy.
 
Trzeba też umieć, tak, jak Sarah Palin, wyczuć nastroje. A nastroje są teraz takie, że społeczeństwo czeka na przekaz pozytywny połączony z konstruktywną krytyką rządzącego imperium zła.
 
 Wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości to rozumie, w Krakowie Andrzej Duda skupia się na wskazywaniu konkretnych rozwiązań, przy okazji rzecz jasna demaskując nieróbstwo wojewody i prezydenta Majchrowskiego przez co... nikt w mieście nie potrafi nazwać go krwiożerczym pisiorem! Druga tura w Krakowie Duda-Majchrowski, jak nic.
 
Tak będzie z pewnej jeszcze jednej przyczyny, o której nie powiem, bo nie będę przydupasom Kracika z Młodych Demokratów, którzy monitorują sieć, podpowiadał, gdzie sztab spieprzył sprawę.
 
A o tym, jakie mamy perspektywy opowie Wam jutro Fawkes.
 
Guy